Człowiek
Kim jest, skąd się wziął jego pomysł i co właściwie robi, zanim świat zobaczy gotowy klip.
Live’y, w których pokazuję twórców, ich muzykę, teledyski i ludzi stojących za tym wszystkim.
Zdzirograjki to mój autorski cykl muzycznych live’ów. Chcę stworzyć małe miejsce dla twórców, którzy często nie mają jeszcze wielkich zasięgów, wytwórni, promocji ani tysięcy słuchaczy, ale mają coś znacznie ciekawszego: własny pomysł, własny język i potrzebę robienia muzyki.
Miejsce, gdzie można pokazać kawałek, opowiedzieć jego historię, zajrzeć za kulisy powstawania utworu, poznać innych twórców i zwyczajnie posiedzieć razem przy muzyce.
Na początku będę pokazywać przede wszystkim twórców korzystających z narzędzi AI. Nie po to, żeby kogokolwiek przekonywać, że AI jest cudowne, tylko żeby pokazać rzecz często pomijaną: za tymi utworami stoją konkretni ludzie. Ich pomysły, decyzje, gust, praca, czas i czasem kompletne twórcze wariactwo.
Kim jest, skąd się wziął jego pomysł i co właściwie robi, zanim świat zobaczy gotowy klip.
Teledyski, teksty, inspiracje, produkcja i droga od pierwszego pomysłu do wersji, którą twórca zdecydował się pokazać światu.
Moje reakcje są prawdziwe. Bez obowiązkowych zachwytów, automatycznych laurek i konkursu lizania się po głowach.
Twórcy mogą być z nami na czacie, odpowiadać na pytania, dopowiadać historie i rozmawiać z ludźmi, którzy właśnie słuchają ich muzyki.
Zdzirograjki nie są otwartą playlistą, do której automatycznie trafia każdy przesłany utwór.
Pokazuję rzeczy, w których widzę pomysł, pracę i jakiś własny charakter. Nie muszą być perfekcyjne. Nie muszą też idealnie trafiać w mój gust. Ale muszą dawać mi powód, żeby chcieć pokazać je innym.
W pierwszych odcinkach prezentuję wyłącznie utwory posiadające własny teledysk. Zdzirograjki są formatem audiowizualnym, więc chcę pokazywać skończone projekty, które dają nam coś do oglądania, słuchania i komentowania.
Każdy utwór pokazany w Zdzirograjkach przeszedł wcześniej moją selekcję. Jeśli go puszczam, znaczy, że znalazłam w nim coś wartego pokazania.
Nie jest to jednak program promocyjny, w którym każdy automatycznie dostaje medal, puchar i głaskanie po głowie.
Nie jestem hejterem i nie zamierzam urządzać publicznego grillowania twórców. Sama doskonale pamiętam swoje początki i gdybym dzisiaj spotkała siebie z tamtego okresu, prawdopodobnie powiedziałabym tej kobiecie kilka rzeczy, po czym zabrała jej dostęp do niektórych metafor.
Ale jeśli coś mnie nie przekona — powiem to. Bez obrażania autora. Bez wyśmiewania człowieka. Bez udawania, że wszystko jest genialne.
Do tego służy Pomidor. Może pojawić się przy tekście, wokalu, aranżu, obrazie, montażu albo pojedynczej decyzji twórczej.
Pomidor nie oznacza: „jesteś beznadziejny”. Oznacza tylko: „tu mam inne zdanie i zaraz powiem dlaczego”.
Prezentuję wyłącznie materiały, do których twórca posiada prawa potrzebne do ich publicznej prezentacji podczas transmisji. Muzyka ma być zabawą i sztuką. Nie będziemy przy okazji hodować sobie małego pola minowego z praw autorskich.
Na obecnym etapie nie prezentuję również utworów aktywnie zgłoszonych do YouTube Content ID, chyba że wcześniej mamy potwierdzone rozwiązanie pozwalające na ich bezpieczną emisję podczas transmisji.
Nie interesuje mnie wojna
„AI kontra prawdziwa muzyka”.
Interesuje mnie człowiek stojący za utworem.
Chcę wiedzieć, skąd wziął się pomysł. Co twórca chciał powiedzieć. Ile wersji wyrzucił. Co zrobił sam, gdzie użył AI, co zmienił, co poprawił i dlaczego właśnie tę wersję uznał za swoją.
Chcę pokazać proces, a nie tylko gotowy plik.
Pierwszy eksperymentalny odcinek. Kilku twórców, ich teledyski, historie powstania utworów, komentarze, rozmowa na czacie i być może Pomidor, choć oby nie musiał pracować w nadgodzinach.